sobota, 1 stycznia 2011

Tumidaj

Witam serdecznie w 2011 na moim blogu.
Od czasów ostatniego wpisu nic ciekawego niby nie było na zdjęciach, ale teraz jak usiadłem do kompa, to się okazało, że mam kilka zdjęć jednak, trochę świeżych i trochę archiwalnych. Mam nadzieję, że będą jak znalazł, na podsumowanie starego roku, na rozpoczęcie nowego i w ogóle.
Nie będzie metafizycznych rozkminek, no ale w sumie to pal je licho, jak i tak nikogo tu nie ma hehe. Ale spoko, bo przynajmniej na domówkach można potem ziomkom pokazywać, że ma się jakieś zdjęcia. Zapraszam do krótkiej podróży szlakiem, jakim podążał miniony rok i trochę wcześniej.


Najważniejsze, że ostatecznie okazało się, że nie jestem bratem Pezeta. Dlatego mam u Yedaja ignora na rozmowy, komunikatory i szlabany na internet.

Uczciwie przyznam, że chciałem sobie założyć facebook'a. Dlatego też potrzebowałem znajomych z zagranicy. Szukałem mieszkania Węgierce Erazmusce. To wszystko co mi zostało po niej- to zdjęcie. A i tak w tym mieszkaniu nie chciała mieszkać.

Jako, że byłem tak miły, to Ojczyzna przyznała mi za to medal, hihi, ale urwał!

Stało się tak, że moje rozmiary poszerzyły się w tym roku prawie do granic możliwości. Dlatego jak ktoś jest wyczulony na hardcorowe zdjęcia, to niech przeskoczy. Roztańczony grubas, rozbujana stówa (hehe, stówa to mało, dziewczyny chyba tyle ważą).
Dlategp Dziewczynka się hajtła była z Maciejem. Doprawdy, in vino veritas.

Hitler 1000, wersja dla puszystych.

I Pan prezes Pertold też się z nami bawił.

Dalej religioznawcze harce miały miejsce, corocznie mamy w planach dobrze się pobawić. Tutaj z moim kolegą Napletem.

Big boy, co wygląda jak mój Tato. Trudno to się ogląda, ja wiem.

Tak wygląda głodny student. Tyle że wtedy nie byłem głodny, ale nawyki mi zostały.

Dalej próbowałem znajdywać ziomków, żeby mieć facebook'a. Panie, łaski...

... i dalej ciężko pracowałem na swój wygląd i wagę.

Siciliano Mafija de Torino chciała se foty robić.

Wbijam w Europę, ale ogólnie to da się lubić. Tylko co z tego, skoro i tak nie udało mi się założyć tego facebook'a.


No i wreszcie nadeszło lato, więc mogłem zacząć zbijać wagę, wbijać w fejsbuka i w ogóle we wszystko. Prawie zacząłem nawet pisać licencjata.






Dla pewnej odmiany poszedłem sobie na uczelnię literka A, literka G, literka D jak AGD!
I zająłem się chwilowo kulturami. Tutaj zabawa, na którą wpadłem na wykładzie, który normalnie trwał TrzyHa.



Jednocześnie szukałem dalej sensu, więc poszedłem do lasu i wlazłem do strumyka. Ani mnie to nie otrzeźwiło, ani sensu nie znalazłem. Cały czas taki szaraczek...


Gdy już trochę schudłem, to koledzy w nagrodę postanowili zabrać mnie do Pragi, żebym mógł sobie poszukać kandydatów na friendsów na facebook'u. Nie wyszło, ale weekend był przedobry!

Bardzo Wam chciałem pokazać tego Amerykanina. Na pierwszy rzut oka to ten pierwszy z prawej, ale w rzeczywistości to ten w czerwonej mycce.

Kolejny mój kolega to Igor Ilgar Itak Dalej, z Azerbejdżanu.
Nie był Rumunem, więc też nie było powodu do zakładania se profilu na takim portalu jednym.












A po świętach byłem w górach z młodymi B. Być może wyglądam psychicznie na tych zdjęciach, ale śniegowi nigdy nie umiałem się oprzeć. Małyszomania cały czas!






Kiedyś byłem murzynem, pozostało mi, że lubię se poskakać.

Który umie tak stanąć?

Zdjęcie z serii "jołjołrva!". Spotkaliśmy tam DonGURALesko, spasiony jak wieprz, ale na fotę dał się namówić.

Tutaj ja w dwóch miejscach naraz, niemożliwe stało się możliwe. Lewą nogą w Polsce, prawą w Słowacji. A pomiędzy nogami słupek graniczny za czasów Ceraza Augustusa Pompejusa Bimbusia.



Tu jestem gaździną i właśnie wracam tam z dołu z oznaczania terenu, co by wilcy wiedzieli, że byłem.

A tu Baca Michał i w oddali bacówka, co ją UE zamknęła, bo nie było kranu i kafelków. I trzeba było owce wyprowadzić kajś dalej.


No i tyle w tym roku.
ARCHIWUM

Archiwalne, mówiące, że sport to zdrowie i uroda. Obecnie WildCats'y przegrywają w KNBA, a ja, jak już coś trafię to i tak mi tego nie uznają, albo nie zapiszą. No ale przynajmniej co se pobiegam to moje.


Tutaj la Huta Nueva, zanim jeszcze byłem Krakusem na 2/5. Z Kuzynem mieliśmy często jazdy na eksploracje różne.


A tu jak jeszcze chciałem być aktywny, marzyła mi się polityka. Olałem i zostałem sobą. Reszta się sprzedała.

A ja jestem sobą hehe!


Ściskam, dużo dobrego wszystkim w nowym roku, pozdro!

3 komentarze:

Aron pisze...

kocham Cie:d wszystkiego najlepszego w nowym roku Mysiek Pysiek:*

Anonimowy pisze...

haha, Wujo Ty FAZKU!!! i tak ma być, pozostań sobą xD
i ja również muszę złożyć wyznanie: ajlovju Wujo <3
Aga

Anonimowy pisze...

omg! jakiego ty masz przystojnego kuzyna! :D ajlofjurkuzin <3